WIADOMOŚCI
MOPS: asystenci rodziny »
Joanna Swaryczewska ma pod opieką rodziny, w których jest ośmioro, dziewięcioro najmłodszych. Jak mówi, pracę zaczyna od uporządkowania spraw urzędowych - wyrobienia książeczek RUM, zapisania rodziców do Urzędu Pracy, czy uregulowania opłat. „To co dla nas jest normą, dla nich jest kompletną abstrakcją - nie wiedzą np., że dziecko trzeba posyłać do szkoły, że trzeba mieć ubezpieczenie, żyją dniem dzisiejszym" - dodaje.
Dział opieki nad rodziną to jednak nie tylko asystenci, także specjaliści od przemocy w rodzinie czy problemów alkoholowych. „Z naszych doświadczeń wynika, że jeżeli już raz dojdzie do użycia siły, przemoc wraca, jeśli nie zostanie udzielona profesjonalna pomoc" - mówi Bożena Filipowska, pracownik socjalny. Podkreśla też, że informacja do MOPSu dociera najczęściej, kiedy osiąga apogeum i otoczenie nie wie jak sobie z tym poradzić. Bywa też tak, że kobiety alarmują, kiedy sprawca po raz pierwszy zaatakuje dzieci. Na szczęście jednak, jak dodaje Bożena Filipowska zaczynają zdarzać się sytuacje, że ofiary przemocy reagują za pierwszym razem.
Według planów ministerialnych asystenci mają mieć pod opieką około 20 rodzin, według MOPS na jednego powinno przypadać maksymalnie 5,6. W tej sprawie dyrekcja ośrodka rozmawiała już minister pracy Jolantą Fedak.
-2oC
